Po obiedzie wędka w dłoń i pieszo nad San. Koledzy dzielą się swoim doświadczeniem – gdzie, co, jak, na co…? W środę pojechaliśmy do Polańczyka nad Zalew. Wysoki stan wody. Jakieś brania są, trzeba się nachodzić, później ognisko – kiełbasa na ząb… Jeszcze to wspinanie się po drzewach za przynętą . Nadchodzi szarość nocy – pora wracać do Internatu.
Jutro kolejny dzień tygodniowych praktyk i znowu wyprawa na ryby- to jest Życie.
ZF
